Dziś na szczęcie wbrew wszystkim przewidywaniom nie padało, ale za to było bardzo duszno. Trasa wiodła na początku wałem przeciw powodziowym wzdłuż Wisły, potem skręciłem w stronę trzech jezior, tam już było trochę lepiej, ponieważ jechało się w lesie, więc upał juz tak nie doskwierał. W sumie nawet nie wiedziałem, że w pobliżu mnie sa takie tereny do jazdy. Ogólnie wszystko świetnie oprócz tego wiatru wiejącego w twarz przez 3/4 wycieczki :/
No więc po raz pierwszy od tygodnia wsiadłem na rower. Trasa całkiem fajna, można podziwiać niezłe widoczki. Wyjechałem z domu około godziny 14. Najpierw przejazd przez słynny płocki most. Potem około 5 km fajnej polnej "alejki" między drzewami. potem trasa na około trzech jezior; Grabina, Ciechomickie i Zaździerz i powrót do domu lasem. Niestety brakowało mi na trasie podjazdów, ale takie są uroki mieszkania na nizinie. Zdjęcia będę wrzucał jak zaopatrze się w aparat :)